Dziś tak z rana na śniadanie w dupkę mocno podrapałem, i w główkę się pacnąłem.
- O mój boże, przecie mam orze (pole)!!!
Więc szybciutko butki zdjołem (chciałem napisać „włożyłem” tylko że się nie rymuję wiec pobiegnę se na bosaka) i na pole poleciołem.
Gdy tam już doleciołem (samolotem) to mamcię wziołem i z powrotem do domeczku BY NAKARMIĆ MEGO BRATA ^^…………..

(wszelkie zdarenia które tu zaszły są całkowićie zmyślone)

No i tak se strzeliłem wierszyka a w domu remont trwa (jagby co trwa całe wakacje -_-” )….. I of kors dzieje się dzienny obieg ( czyli wstajesz, wiesisz pranie, grasz, bawisz tomka a na koniec idziesz spać……)………