Witam wszystkich! Przerwa trwała od ostatniej notki, trwała, hmmm… gdzieś… około… prawie dwa miesiące. Ale nie pobiliśmy rekordu… a szkoda. Przejdźmy do rzeczy, jak zwylke napisze otym co zwykle:
-Porąbanym bratu
-Wkurzających kolegach
-Badziewnych wycieczkach
-Fajnych „Offspringach”
-I rozpuszczających się procesorach

Zacznijmy od punktu pierwszego: porąbany brat. A no tak, porąbany, bo nic tylko ciągle gapi się na każde słowo napisane na monitorze, nie daje mi świętego spokoju. Denerwuje się że nazywam go PORĄBANYM no i leci z rozdartą paszczą do taty. Taaa… codzienność. Jak już nastanie dżozejm to potrwa dwie, trzy noce, później jeden dostanie w zęby i dżozejm idzie spać. Ciężko znim wytrzymać, myśli że jak się poprosi to się wszystko dostanie, ale cośik mi się zdaje że nie do końca. Tak ogólnie to gdyby nie ta jego noga, to byśmy się potłukli za te dwa „spokojne” miesiące.

Punkt dwa, wkurzających kolegach. Hmmm… Jak ktoś wywali do was tekst „Kurduplami się nie przejmuję” to co robicie?
a) MUKA i po sprawie
b) lecisz do P. Piotra
c) problemy nie dla mnie
d) „Nic nie słyszę, nic nie słyszę” X]
Jeżeli wybrałeś/aś (hehe, „AŚ” ^^) odpowiedź De jak DeDe Reporter to wybrałeś/aś jak ja. Tak, wiem, nie ma się czym chwalić, najlepiej to mieć dwa metry i dokopać takiemu delikwentowi. No, ale jak się „poszło odlać jak rozdawali centymetry” to już inna sprawa, czeba się jakoś wymigać że wcale Ci to nie przeszkadza, że nic nie słyszysz albo że codziennie mówi ci to twoja papuga. Ale najgorzej jak ataki co do wzrostu się nasilają, mówi ci to brat, kolega, koleżanka, babcia, dziadek i reszta [wtym papuga], wtedy można dostać szału. I nie jest to miłe, wierzcie mi, więc jeżeli chcecie kogoś obrazić, ale nie być za chamskim, to już lepiej nie mówcie że jest knypkiem.

Badziewnych wycieczkach, tak wiem narzekam, ale czy wycieczka może być wypasiona jeżeli trwa dwa, trzy dni? Przesadziłem mówiąc „badziewna”, była nie najgorsza. Ale:
-Dresy szwędały się po korytarzu
-Jedzenie było ochydne, do dziś śni mi się po nocach (naprawdę!)
-Łóżka się rozpadały
-Ełk to zapadła dziura (bez obrazy)
-Sklepik otworzył się tylko raz podczas trzech dni
-Łeb mnie strasznie bolał w autokarze (a to wina Ełku! XD)
A tak wogule to było GIT(S XD)

Musze wam otym pisać? Poprostu genialna muza, nie ma co się rozpisywać.

Nie do końca procesorach, chodzi mi tu o zasilaczu do kompa. Rozwalił się na dobre, więc czeba wniego „stuknąć” za każdym razem jak się włącza, inaczej wokół niego unosi się brązowawy dymek.

Wygląda na to że najwięcej można napisać o bratach. No dobra zamykamy na dziś, do zobaczenia za… no właśnie, kiedy???