mr-popu blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 8.2004

Welcom maj frends! Jak minęły wam te 2 miesiące wakacji? Oczekuje odpowiedzi w Komentach, ja wtym czasie wypowiem się na temat swoich.

Pierwsze dwa tygodnie spędziłem na Miko-Turze. Jak już mówiłem było spoko, fajni kumple i kumpelki, soł bardzo ciekawie. Na komórkę wydałem coś około 1200 zeta z czego dwieście to ojca (razem płacimy za komurkę). Oj była zawieRucha. A kogo to wina? No? Liv i Aśki! *wymachuje ręką* Strzeżcie się X](to znaczy to było tak, ja pisałem trzy smsy do Aśki dostawałem jako odpowiedź na te trzy jednego. A z Liv było tak że ja pisałem jednego a ona odpowiadała czterema x]) Poznałem pare osób. No i było fajnie.

Potem była działka, i ciągle kontakt z Aśką i z Liv. No ale potem dostałem smsa „juz nic do mnie nie pisz”, i „wyjeżdżam gdzieś tam” i zostałem sam na sam z de_bestem. ==” No ale przynajmiej:
-woda ciepła była
-miałem coś do czytania
-mogłem posłuchać muzyki
-łóżko było wygodne
-było CyDy-Ekszyn
-przyjechali na tydzień jakieś przystojniaki z norwegi (chyba) i można było pograć w noge
-było PS2
-była deska windsurfingowa, ale bez żagla
A potem przyjechały jakieś gaki (gaki-głupi szczeniak, wtym wypadku dwa). Jeden cwaniak, pseudo: Robercik (;P), wiek coś około 5 latek. Uczulony na wszystko, i uparty jak osioł. Koszmar. Druga magdalenka, pseudo: LoLa (serio!) wiek coś ok. 3 lat. Miała jakieś wpadki i ciągle łaziła z Robercikiem i coś knuli. Normalnie oddział Alfa ==” A jak byliśmy w restauracji, gdzie jakieś żule tylko piwo pili, to ten Bobercik zaczął latać między stołami, latał latał, i się walnął w kolano o kant ławki i ryknął na całe pomieszczenie to myślałem że te pijaki nas na miejscu zabiją. Gaki przyjechali na szczęście tylko na 3 dni. Szczęście.

Następnie coś około tygodnia w Warszawie. Powyżywałem komputerek, pograłem w Ragnaroka i dowiedziałem się że jadę do Italii. Radośći nie było końca, już przymknąłem oko na to że będziemy z dziadkami. A plan wyglądał tak:
-jedziemy do Lido di Jesolo we Włoszech na tydzień
-wracajac zatrzymujemy się na trzy dni w Szwajcari z powodu spraw dziadka, praca i te rzeczy.
-Potem lichtensztajn
-strazbulrg *albo coś takiego*
-DOM
I tak się zresztą stało, wszystko zgodnie z planem. Było morze, był basen było wszystko. No prawie wszystko, nie było przyjaciół…

Więc ogólnie było fajnie, wakacje zbliżają się końca a ja idę do nowej szkoły. Oby było fajnie…

PS. Kto pójdzie ze mną na Gearfielda i Spidermana2?
PS2. I jeszcze na konwent tsunami?

W-i-t-a-j d-o-d-z-w-o-n-i-ł-e-ś s-i-ę d-o a-u-t-o-m-a-t-y-c-z-n-e-j s-k-r-z-y-n-k-i g-ł-o-s-o-w-e-j n-u-m-e-r-u 6-0-2-2-1-3-1-9-2 p-o u-s-ł-y-s-z-e-n-i-u s-y-g-n-a-ł-u p-o-z-o-s-t-a-w w-i-a-d-o-m-o-ś-ć
-Piiiiiiiii-
-To już mam mówić? Już? Ołkej, witaj drogi czytelniku bloga Kukiego. Kiedy czytasz te słowa mnie już z wami nie ma. Jestem nad morzem ;P Włoskim. Stało się to niespodziewanie za sprawą suprajsa zgotowanego przez moich dziadków. Wszelkie osoby które planują wysyłać do mnie sms-y od 3.VII do 22.VII [albo coś ok. tego] proszeni są o wsztrymanie tej niesamowicie wielkiej potrzeby. No chyba że lubią płaćić za eSeMeSy ponad 3 zeta ;P
Pozdro dla wszystkich napiszę coś jak wrócę, musze się pakować. Ehhhh, nie lubię się pakować. No ale czeba. Żegnajcie (with special greetings to Aś :)


  • RSS