mr-popu blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2004

Mimo tytułu humor, nie jest taki zły. Mam zrobione lekcje, prace wszystkie. Wysuszyłem liścia, zrobiłem plakat na historie, i czuję taki niedosyt. Co teraz zrobić. Porozmawiać z kimś? Uhm, na gg siedzi tylko Cozaq (nawet nie wiem kto to), Gumiś, Moja ciocia, Kaśkot, Olka i Xavier. No z Olką może bym pogadał, ale oczym. Jezu, daj mi siłę żeby mi się chciało tak jak niechce ><” Życie jest ciężkie, naprawdę ciężkie. Takie powiedzenie nawet było, „Im wyżej małpa wchodzi na drzewo tym bardziej odsłania swój tyłek”. Nie odsłaniam se tyłka, tylko, nikt nawet się mną nie interesuje. Jedynie Mot ze mną gada, i wtedy to mam dobry humor, Gooru zwykle gada z innymi, więc nie ma co jej przeszkadzać, chociaż czasami jak jest wolna to fajnie się gada. No i z siebie tego nie wywale. Normalnie nie potrafie. Każdy facet potrafi, co to dla niego. A ja nie. Ehm. Życie full of zasadzkas jest, oj tak. I się nie pytać oco chodzi, trochę pomyśleć wystarczy. Zonk. Przepraszam, mam gigantycznego doła. I mam ochotę na Pizze. I rozmowę. I jakąś fajną grę. I wiadomo co. Wydołuj mnie ktoś. Proszę.

Cze wszystkim. Zgodnie z prośbą Gooru napiszę co nie co. Małe conieco. A więc (nie zaczyna się zdania od „a więc”), właśnie wróciłem z podwórka, wyciągnał mnie Gumiś(1a) i Kryśiek(1a). Nawet nie stawiałe oporu, przydało mi się to bo od rana miałem wysuszony nos, bolała mnie głowa, a każdy wrzask potęgował się w mojej głowie w nieskończoność. Wyszedłem, poodychałem trochę, pobiegałem. I jeszcze jabłka zrywałem tylko jakiś żul zaczął się zbliżać więc zwialiśmy. Przy okazji wypadło mi dwa zeta z kieszeni. Później jeszcze skoczylismy na mościk (tzw. mościk, to jakie jakby przejście, nad torami ,dla różnego typu mechaników) ale akurat zauważył nas ochroniarz i musieliśmy zwiewać. Czyli podliczając, nabiegałem się trochę. No i nie zapomniana scenka, kiedy wszyscy (bezemnie) staneli pod domem Karoliny (1a), i zaczeli pierdzieć oraz krzyczeć hasła typu „Tu rutkowski patrol, proszę wyjść z podniesionymi rękoma. Powtarzam…”. Ogólnie było smiesznie, no i na koniec Krysiek rzucił śliwką w okno i wyszedł jakis facet. Zachowywali się trochę jak szczeniaki, ale nic nie mówiłem. Jedynie śmiałem się z przebiegu sytaucji :) No ale jak wróciłem już Goory nie było :( Kurczaki, i sobie nie pogadałem. Uh, już czuje jak mi nos się wysusza, chyba poproszę starszych żeby zdjeli z pawlacza nawilżacz do powietrza. Nom to by się przydało. Gwah. A! I jestem z siebie dumny! Rano, przed śniadaniem, zerwałem i wysuszyłem liścia. Teraz tylko musi się poprostować. A w szkole. No dobSZe, tylko mam trochę siniaków, bo silne muki dostaje. Ale mogłobyć gorzej w końcu muszę uciekać tylko przed Świątkiem(1a) i Maćkiem(1f). Nie tak źle, powtarzam. Yhm, gadam sobie włośnie z Asiąpe. Dawno nie gadaliśmy, zachowuje się troszke dziwnie, ale i tak jesteśmy pszyjaciółmi :) Okej dzis krótka notka. Nie mam wenny. Pah

Kontynuję pisanie poprzedniej notki, mam trochę czasu więc wywale z siebie trochę info. Jest cztery po dziewiątej, 10:45 mam Religię, więc autobusem to pojade, może… 10:26. Okej, jeszcze się tylko spakować zwalic ten syf z biurka, i na autobus. Tylko czemu nie mam innej koszulki, tylko ten szajz od babci (ToT”). Dobra, nie ma oczym gadać. Nie, może i jest, tylko się znów szczoteczką do zębów walnąłem w dziąsło i tak mnie boli że się posrać można. Gwah, już czeci raz pod rząd. O, bym zapomniał, jeszcze łóżko pościelić. I to wszystko w… Gosh! Ponad godzine? Kurde, co ja tutaj będe robił przez ten czas. No ale wracając do konkretów, to jest… spoko. Liv już rzuciła nałóg i nie komentuje moich notek, M. się nawrócił, no i Gooru jest nową kadetką (hehe). Czyli mamy trzy osoby (wtym ja ;P). Ja się nawróciłem na pisanie zwykłych emotów, a nie z „X”. Iksy, są odświętnie. No, teraz to powinienem zacząć się pakować, ale mi się nie chce. Więc pogadajmy jeszcze trochę. O! Przypomniało mi się! Z piatku na sobotę, miałem wolną chatę, nocował u mnie Hubert (HujBełt ;P). Siedzieliśmy do piątej, ale tylko dlatego (posiedzielibyśmy jeszcze do południa :) że następnego dnia ja jechałem do babci (><). Obudziła nas dzwoniąca komurka od babci, więc się trochę wpienielismy, ale pospaliśmy zdrowo z siedem godzin. A co robiliśmy w nocy? Emmm, przechodziliśmy Blood Reyna, pooglądaliśmy TV, i ogólnie robiliśmy co nam się podobało. Jeszce Pizze sobie zamówiliśmy i byłó Git. Oczywiście teraz wszyscy mają, pretensje, że ich nie zaprosiliśmy. Zaprosimy następnym razem (czyt. za około rok, znając moich rodziców). Gwah, ale mam odpały. Gwah po raz drugi, ale mam dsziś odpały. Gwah, po raz trzeci, ale dziś mam odpały! Gwah. W szkole, jak to w szkole, nudy. Juz mam łapy zamazane, bo robię sobie „pomoce naukowe” na dłoniach jakby w trakcie kartkówki się czegoś zapomniało. Ale i tak rzdko ich używam. Nawet narazie nie mam poco, gdyby teraz był koniec roku, to bym miał średnią coś ok. 4.8, więc nie tak źle. Ale anyway, muszę zerwac jakiegoś liścia i go ususzyć, apotem napisać coś o II wojnie światowej, czy coś. Nie jest tak źle, tylko te Angielskie (poniedziałki i Środy) mnie dobijają, jak wracam to jush nikogo na GG nie ma. I lać na to. Gwah. Chyba sobie zrobię drugą herbatę bo chce mi się pić, chociaz nieherbata wysusza. To może TV? Tak, Tv to lepsze rozwiązanie. I jeszcze sobioe z Magdą poesemesuję. No to yo, i cze wszystkim.

Move your body!

2 komentarzy

Atak z nienacka (razem to się pisze?) prosze państwa. Ni stąd ni z owąd, wyskakuje notka. I to proszę spojrzeć na godzinę, 22! Jak mnie starsi złapią to siem tak wpienią że strach. No ale, czegóż to nie robi się dla tej garstki kumpli, czyż nie? Halo? Jest tu kto?

Kiedy to ja ostatnio pisałem notke. Dawno. No dawno. Bo, jakby to ująć. Pewien zwrot o 180 stopni się dokonał. Osoby które mogły sie wydawać miłe, koleżenskie i z jajem (x3), pokazały, niczym Michał W., swoją prawdziwą twarz. Troszeczke inna niż by się można było spodziewać, ale no cuż, takie życie jest, brutal and full of zasadzkas. So, Magda, sorry za ten opis twojego wyglądu tak z deczka chamsko. Ale osoba mająca wszystko różowe może wzbudzać pewne wąty :) Teraz wiem, że jest spoko, i że można ztobą sztame, jak Belka, czymać. Pozdrowienia przy okazji. A kto się zmienił na gorsze? Tzn. nie zmienił, zdjął tą sztuczną maske. No, osoba dla której miałem szacunek jakby wyblakła, i nagle zaczęła po mnie jeździć jak sankami po górce. No przepraszam. Co ja zrobiłem? Czy to za niewinnośc? ;P

W piątek była dyska. No proszę państwa, pierwsza klasa. Początek, jak zawsze, był nie mrawy, parę dziewczyn na środku parkietu machały biodrami wte i wewte (!), później parę facetów do kółeczka, a później maksymalny freestyle. Byłem jedynym facetem z mojej klasy który tańczył (sie wie), ale dziewczyny to chyba, no prawie wszystkie, densowały. Po drodze parę wolnych (nikt mnie nie zaprosił ToT), i występ kolesia który, rzekomo, break-dance’ował. No, to już Lucek umiał zrobić takie triki (pozdro), a koleś myślał że król parkietu jest xD.

Muszę kończyć, sprawa pilna, pah.


  • RSS